Kotwiczka Polski Walczącej
Link :: 07.06.2009 :: powiśle :: komentarze (5)

Trzy maźnięcia pędzlem na murze. Minimum formy - maksimum treści. I kara śmierci, a w najlepszym wypadku więzienia, jeśli jej twórcę przyłapano na gorącym uczynku. Kotwiczka - znak Polski Walczącej.
P jak Polska, W jak walka, kotwica jako chrześcijański symbol nadziei.
Po raz pierwszy pojawiła się na warszawskich murach wiosną 1942 roku, wyłoniona w konkursie na znak dla organizacji małego sabotażu "Wawer". Prace nadsyłane były oczywiście anonimowo, dlatego też trudno jednoznacznie stwierdzić, kto był jej autorem. Konspiracyjna wieść niosła, iż była nim "Hanka" (Anna Smoleńska) - harcerka i studentka historii sztuki, mieszkająca w Domu Profesorskim na ulicy Koszykowej 75 - tym samym, którego lokatorem był Tadeusz Zawadzki "Zośka", od największej ilości kotwic namalowanych na mieście zwany też "Kotwickim".
Inspiracją dla znaku Polski Walczącej mogły być winiety przedwojennych wydawnictw "Przeworskiego" i "Polskiego" lub znak poznańskiej drużyny Szarych Szeregów, które wyglądały bardzo podobnie.
Pierwszą kotwicę namalował prawdopodobnie "Alek" Dawidowski. Znalazła się ona na werandzie cukierni Lardellego przy Polnej, róg Mokotowskiej. Dziś fragment jej balustrady zobaczyć możemy na wewnętrznym dziedzińcu liceum Batorego, którego absolwentem był autor rysunku.
Inny uczeń tej szkoły, a zarazem kolejny bohater "Kamieni na szaniec", Jan Bytnar "Rudy" zasłynął z kolei jako twórca najbardziej znanej kotwiczki - tej namalowanej na cokole Pomnika Lotnika za pomocą specjalnie skonstruowanego teleskopowego "wiecznego pióra". Znalezioną podczas aresztowania pieczęcią z takim samym znakiem Niemcy stemplowali podczas śledztwa czoło "Rudego". Także po drugiej stronie pomnika pojawiła się kotwica, tym razem namalowana przez Janka Guta. Dziś Lotnik ma nowy cokół, przeniesiony został też z Placu Unii na Ochotę, lecz wciąż widnieje na nim znak Polski Walczącej, namalowany kilka lat temu od charakterystycznego szablonu, w ramach akcji zdobiena przez grupę młodych warszawiaków murów miasta kotwicą z podpisem "Pamiętamy". Ich dziełem jest też szablon ze zdjęcia, widniejący na domu przy ulicy Wilanowskiej na Solcu.
Cukiernia Lardellego i pomnik Lotnika to jednak tylko początek. Niebawem znak Polski Walczącej pojawił się także na nieistniejącym już dziś Pałacu Bruehla - siedzibie niemieckiego gubernatora Warszawy, postumencie rzeźby "Gladiatora" stojącego w Parku Ujazdowskim, będącym częścią dzielnicy niemieckiej, tarczy Pomnika Syreny nad Wisłą, budynku dzisiejszego Urzędu Patentowego w Alei Niepodległości, vis-a-vis hangarów Luftwaffe, i w setkach innych miejsc.
Także w dzisiejszej Warszawie symbol ten nie pozwoli nam o sobie zapomnieć. 16 metrowa kotwica góruje ze szczytu Kopca Powstania Warszawskiego nad Dolnym Mokotowem, 5 metrowa z gmachu PASTy nad ulicą Marszałkowską i taka sama nad Wolą z wieży widokowej Muzeum Powstania Warszawskiego. Mniejsze kotwiczki rozsiane są ponadto w setkach innych miejsc pamięci.
Pamiętamy.